29.10.2016

Recenzja "Tytany", Victoria Scott

Pozycja jednej z moich ulubionych autorek książek młodzieżowych - Victorii Scott. Byłam nią niesamowicie zaciekawiona i bardzo chciałam ją przeczytać. Czy książka przypadła mi do gustu? Tego dowiecie się w dzisiejszej recenzji!


Główną bohaterką książki jest Astrid - dziewczyna zafascynowana tytanami, czyli pół końmi, pół maszynami. Dziewczyna od dwunastego roku życia zaparcie obserwuje poczynania dżokejów na torze. Uwielbia je, jednak z drugiej strony nienawidzi. To właśnie przez nie jej dziadek wraz z ojcem stracili cały majątek. 
Szansa wystartowania w wyścigów jest na jej wyciągnięcie ręki... Nie myśli o niczym innym. Co skłoniło ją do tak pochopnej i wiążącej się z ogromnym niebezpieczeństwem decyzji? Czy poradzi sobie na torze? Walka toczy się o jej przyszłość.

Książkę zaczęłam czytać jakiś czas temu, jednak nie wywarła na mnie pozytywnego wrażenia ani specjalnie nie zaintrygowała. Uznałam ją za zwykłą młodzieżówkę i straciłam na nią najmniejszą ochotę. W dodatku przez ciągły brak czasu nie miałam chwili na wciągnięcie się w świat stworzony przez autorkę. I tak leżała w mojej biblioteczce, aż w końcu postanowiłam sięgnąć po nią kolejny raz. Przypomniałam sobie co charakteryzuje książki Victorii Scott - nieciekawy początek, jednak po kilkudziesięciu stronach świetna akcja. Zapewne domyślacie się, co teraz wam oznajmię. Owszem, tak również było w przypadku "Tytanów".

Victoria Scott kolejny raz mnie nie zawiodła. Tak mocno wciąga czytelnika w stworzoną historię, że nie pozwala od niej nawet na chwilę uciec! Wzbudza w nas masę emocji, niekiedy rozśmiesza i zatrzymuje bicie naszego serca. To właśnie cenię w jej powieściach!


"Tytany" są niesamowitą przygodą i bardzo dobrą historią, dzięki której odpoczęłam od szarej codzienności. Czas spędzony z nią uznaję za udany i pomimo tego, iż nie jest to powieść górnolotna, to jestem nią zauroczona. Może i nie sądzę, iż przebiła swoje poprzedniczki - "Ogień i Wodę" oraz "Kamień i Sól", jednak bardzo miło było mi wrócić do stylu pisania autorki i ciekawie wykreowanego świata.

Wątek romantyczny nie gra tu głównej roli. Tak naprawdę praktycznie go nie ma. Książka opowiada o rodzinie i przyjaźni. Jest bardzo przyjemną odskocznią od schematów, co bardzo mi się spodobało!

Bardzo polubiłam też bohaterów. W dodatku główna bohaterka jest naprawdę ciekawą postacią, której odwagę podziwiam. Jej poświęcenie i mimo wszystko ciągła myśl o rodzinie jest godna podziwu.

Oczywiście "Tytany" Wam polecam. Książka jest niesamowitą formą rozrywki, wręcz wspaniałym odpoczynkiem po męczącym, nudnym dniu. To ciepła, wywołująca uśmiech na twarzy powieść, spleciona z ogromną dawką akcji. Jeśli poszukujecie książki na jesienne wieczory przy kubku gorącej herbaty - sądzę, że Victoria Scott będzie w tym przypadku idealna. Coś czuję, że nieraz będę wracać do tej pozycji.

★★★★★★★☆☆☆


Za możliwość przeczytania tej pozycji serdecznie dziękuję wydawnictwu IUVI!

12 komentarzy:

  1. Bardzo wiele dobrego słyszałam o tej autorce, gdy pojawiła się na rynku książka "Ogień i Woda", ale jakoś nigdy nie byłam tymi książkami zainteresowana. Zdziwiło mnie to, że ludzie aż tak pozytywnie się o nich wypowiadali, bo mi wydały się one całkiem infantylne... Ale w końcu co ja mogę wiedzieć, skoro ich jeszcze nawet nie przeczytałam? :D Muszę to zmienić, tylko nie wiem, czy zabrać się właśnie od "Ognia i Wody", czy może jednak od "Tytanów"...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem powinnaś zacząć od "Ognia i wody" - jak dla mnie książka jest lepsza od "Tytanów". I nie sugeruj się początkiem, bo jak już napisałam w recenzji, twórczość Victorii Scott ma niezbyt ciekawe i zachęcające rozpoczęcia, a później jest już coraz lepiej!:D

      Usuń
  2. Książki Victorii Scott wciąż są przede mną. Szczególnie chciałam przeczytać te z serii "Ogień i Woda", ale widzę, że ta o której dzisiaj piszesz również zapowiada się całkiem ciekawie. Dzięki za ta recenzję, ja tymczasem dopisuję ja do mojej długaśnej listy "do przeczytania".

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe
    ukryte-miedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, mam nadzieję, że twórczość tej autorki przypadnie ci do gustu!:)

      Usuń
  3. O Victorii Scott słyszałam wiele dobrych opinii. Wciąż jakoś nie po drodze mi z jej twórczością,ale mam nadzieję,że wkrótce to się zmieni:).

    http://thebooksandclouds.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Scott podbiła mnie cyklem "Ogień i woda". "Tytany" również trzymają formę, choć bardzo żałuję, że przewidywany jest zaledwie jeden tom! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również po zakończeniu książki byłam tym nieco zawiedziona, jednak później uznałam, że w sumie to nawet dobrze - nie chcę, aby autorka ciągnęła tę historię na siłę.

      Usuń
  5. Muszę przeczytac ,,ogień i woda" bo jeszcze nie czytałam książek tej autorki, a bardzo chciałabym wyrobić sobie o niej zdanie ;)
    Pozdrawiam!
    http://fanofbooks7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj "Ogień i wodę", bo uwielbiam tę książkę!:)

      Usuń
  6. Książka sama w sobie okej, ale po raz kolejny zauważyłam mnóstwo podobieństw do innych książek, wydanych znacznie wcześniej przed "Tytanami". Akurat padło na "Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater.
    Tam też jest główna bohaterka, która dosłownie musi uratować swoją rodzinę, a raczej to co z niej zostało. Są tam i problemy finansowe, i groźba utraty domu, i brak akceptacji przez innych uczestników wyścigu, i odrobina przyjaźń. Astrid Sullivan przemierza derby na maszynie innej niż mają wszyscy, Kate ("Wyścig śmierci") także jedzie na koniu znacznie innym niż pozostałe. Niemniej autorkę lubię, niestety jej poprzednia seria, choć genialna, także ma kilka podobieństw do innych dzieł.
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również zauważyłam spore podobieństwo do książki Maggie Stiefvater, jednak za "Wyścigiem śmierci" nie przepadam i "Tytany" zdecydowanie bardziej mi się podobały. Nie były tak nużące i bardzo szybko je przeczytałam. Może i nie jest to jakieś wybitne dzieło, ale liczy się dla mnie to, iż spędziłam przy tej pozycji bardzo miły czas.:)

      Usuń
  7. Świetny post, a zdjęcie naprawdę cudowne! Love Cracow <3
    Zapraszam do siebie: http://artgirl12.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń