07.05.2017

co przeczytałam w marcu i kwietniu?

Nie mając żadnego pomysłu na post, który uzupełniłby pustki na blogu, przypomniałam sobie o podsumowaniach miesiąca. Czasem okazują się naprawdę dobrym rozwiązaniem na okresowy brak kreatywności, a  w dodatku, z tego, co wiem, większości odbiorców posty tego typu przypadają do gustu. Tak więc, nie przedłużając, zapraszam!


W marcu przeczytałam dokładnie dwie książki. Dodatkowo wszystkie z nich były związane ze światem czarodziejów. Obie okazały się też naprawdę dobre.
Pierwszą pozycję "Baśnie Barda Beedle'a" pochłonęłam w kilka godzin. Wcześniej nie miałam okazji na zapoznanie się ze słynnymi baśniami, które wielu z Was były już doskonale znane. Oczekiwałam ciekawych i klimatycznych historii. Chyba nie zaskoczę nikogo, jeśli powiem, że właśnie takie otrzymałam? Zapewne wiecie to z recenzji, na którą serdecznie Was zapraszam (jeśli oczywiście jeszcze jej nie przeczytaliście).
Następnie sięgnęłam po "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz". Nie wiem dlaczego wizja przeczytania scenariusza przed obejrzeniem filmu wydała mi się o wiele korzystniejsza. Jestem już ponad miesiąc po jego lekturze, filmu nadal nie obejrzałam, brawo. Ciekawe, kiedy to zrobię, skoro w listopadzie miałam się wybrać do kina (dodatkowo, tak ambitnie, w premierę). 
Powracając już do samej książki - była to naprawdę miła lektura, lecz chyba oczekiwałam czegoś więcej. Ogromnym plusem są bohaterowie, świetnie wykreowani, różnorodni i jedyni w swoim rodzaju.


Pomyłka, jednak przeczytałam trzy książki. I ta ostatnia wcale nie była tak dobra jak dwie pierwsze.
"Stary człowiek i morze" okazał się książką... Nie dla mnie? Gdyby nie była lekturą szkolną, to wątpię, abym sięgnęła po nią z własnej woli. Może ostatecznie z ciekawości, bo fabuła jedynie mnie odpycha.
W "Starym człowieku i morze" spodobały mi się dwie rzeczy - początek i koniec. Pierwsze strony tej noweli zapowiadały dalszą część naprawdę obiecująco i już chciałam skrytykować sama siebie za niepochlebne myśli jej dotyczące. Niestety, zbyt się cieszyłam na tę ledwo rozpoczętą miłą przygodę z lekturą, bo później było już coraz gorzej. Nie obyło się od chwilowych wzdrygnięć podczas kilku niesamowitych opisów (nie chcę ująć fantastycznych doznań podczas czytania tym, którzy jeszcze nie mieli takiej okazji, więc zrezygnowałam ze szczegółów).
Po tragedii na morzu nastąpił koniec, niebędący katastrofą, szok. Pozostawił mnie on w kompletnej niewiedzy, co powinnam zrobić ze swoim życiem. Jednego byłam w tamtym momencie pewna - "przygoda" z tym dziełem nie należała do najmilszych.
Kwiecień rozpoczęłam książką "We should all be feminists", którą uznaję za jedną z najlepszych pozycji, które miałam okazję przeczytać w tym roku. Każdy powinien się z nią zapoznać! Jest w niej umieszczone wszystko, co powinno być w książce o tej tematyce. Jest to absolutny must-read każdego z Was, mniej niż stustronicowy esej, o którym powinno się dowiedzieć więcej osób.

Uwaga, uwaga - dzień później nareszcie skończyłam czytać "Życie Pi" Yanna Martela. Nie zrozumcie mnie źle, słowo "nareszcie" pojawiło się tylko ze względu na to, iż książkę tę czytałam kilka miesięcy. Sama w sobie była naprawdę fantastyczna.
Za to początek mnie nie porwał. Pierwsze sto stron było niesamowicie nużące, jednak z biegiem wydarzeń działo coraz lepiej. Powieść ta wywarła na mnie duże wrażenie, zdecydowanie daje ona do myślenia, a zasób wiedzy autora jest czymś szokującym.


Ostatnią pozycją, o której będzie dziś mowa jest "But Before You Leave" autorstwa Kirsten Corley. Jest to tomik poezji, o którym jeszcze niedawno nie miałam w ogóle pojęcia, jednak przypadkowo wpadł on w moje ręce i chyba szkoda było nie skorzystać z możliwości przeczytania go, prawda? Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się niczego wybitnego. Jak może i wiecie, nie jestem fanką poezji współczesnej, ale pomimo moich wszelkich wątpliwości, ta książka okazała się naprawdę dobra. To nie są już tak krótkie wiersze, jak w przypadku poezji Rupi Kaur. Są one dłuższe, ponadto mogłabym je określić jako... nieco brutalne? Tak uderzają w czytelnika, że nie może myśleć o niczym innym. 

Mam nadzieję, że post Wam się spodobał!
Może czytaliście którąś z wymienionych pozycji? Lub macie jaki zamiar?
Koniecznie dajcie mi znać o tym w komentarzu.

11 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. "We should all be feminists" mam już od kilku miesięcy na laptopie, jednak do tej pory nie mogłam znaleźć chwili, żeby zabrać się za przeczytanie tej książki. Czekam na zakup czytnika, aby się za nią zabrać i mam nadzieję, że nastąpi to w miarę szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chciałabym przeczytać Baśnie Barda Beedle'a. To mój priorytet, w dodatku oceniasz je tak wysoko. Muszę w końcu kupić tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Stary człowiek i morze" jest książką, którą znam tylko ze streszczeń XD Nie wiem, czy to dobrze, ale szczerze mówiąc, nie planuje tej książki nadganiać na razie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę wreszcie przeczytać te nowo wydane podręczniki do Hogwartu <3
    Życie Pi kiedyś chciałam przeczytać, ale straciłam tą chęć i teraz to już sama nw. xD Może kiedyś przeczytam? ;)
    Pozdrawiam i zaczytanego maja. ;)
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. "Stary człowiek i morze" to lektura, której prawie nie pamiętam, nie licząc ogólnego zarysu fabuły, ale może to i dobrze ;)
    Natomiast "Życie Pi" od jakiegoś czasu znajduje się na mojej półce i na pewno kiedyś przeczytam :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh, całkiem niedawno też czytałam Starego człowieka i morze i, tak, zgadzam się, że było to dosyć straszne. I wyobraź sobie, że zabrałam się za niego specjalnie w dzień przed sprawdzianem, z myślą, że szybciutko go przeczytam i będę tak "na świeżo" kolejnego dnia. Okazało się, że tak strasznie się z tą książką męczyłam, że ledwo dałam radę ją przeczytać i siedziałam po nocy co chwilę usypiając :( Mam wrażenie, że gdyby wyciąć środkowe 60 stron, lektura nic by nie straciła...

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post. Ja ostatnio przeczytałam bardzo wciągającą książkę - jakbym o sobie czytała. Polecam http://www.zlotemysli.pl/new,e1bookss,1/prod/12633/kobieta-niezalezna-kamila-rowinska.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę w końcu sięgnąć po "Życie Pi". Ta książka chodzi za mną już od naprawdę długiego czasu :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawa lista - wszystkie tytuły mieliśmy przyjemność czytać. :) Ale musimy przyznać, że sam początek, czyli "Baśnie" i "Fantastyczne zwierzęta" to naprawdę świetne pozycje i strasznie przyjemnie było nam wrócić do świata magii. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Baśnie" i "Fantastyczne zwierzęta..." muszę nadrobić. Ale nie mam kiedy bo sesja :'(

    OdpowiedzUsuń